Zmiana płci a’la prof. Religa

czysty jak łza
     Z cyklu: Jak dzieci uczą akceptacji i prostują zawiłości dorosłego świata. Rzecz jasna nie mam tu takiego cyklu, ale mogłabym mieć. Mogłabym, bo dzieci moje, mimo że mają wiek jeszcze jednocyfrowy, odkomplikowują skomplikowane sprawy i rozbrajają bomby.

     Transseksualizm dla wielu jest tematem tabu, zresztą nie on jedyny. Oczami wyobraźni już widzę tę panikę rodziców, gdy ich dziecko pyta o transwestytyzm, transseksualizm, homoseksualizm i inne ciekawostki. Ten biedny rodzic z bagażem swoich wszystkich przygniatających uprzedzeń, skojarzeń, zahamowań i kołtunów plącze się, czerwieni, zawału prawie dostaje. Bo! Bo jak mu powiedzieć, temu dziecku, na przykładzie pszczółek i kwiatków na czym polega transseksualizm? Bo czy można zaryzykować twierdzenie, że heteryckie dzieci biorą się z kapusty a homoskie z sałaty? Bo czemu on właściwie pyta o tych transów, może go jakiś napastował? Bo kto mu naopowiadał o tych pedałach nie wiadomo co i po co?

     Zanim zaczniesz pieprzyć farmazony, uświadom sobie drogi rodzicu, że dziecko nie ma jeszcze twoich uprzedzeń, jeszcze nie ma wdrukowanych stereotypów, a jego umysł jest wolny od idiotycznych skojarzeń. Dziecko, dopóki mu tego nie wmówisz, nie uważa, że geje to nic tylko seks uprawiają na prawo i lewo, i nic innego ich nie interesuje. Dziecko samo nie ubzdura sobie, że trans to taki wesoły facecik ubrany w boa i popierdalający w szpilkach. Jak słyszy “hermafrodyta”, to nie myśli o pornolach z shemale w roli głównej.

     Zanim zaczniesz, drogi rodzicu, wtłaczać swojemu dziecku uprzedzenia i stereotypy, uświadom sobie, że lepiej mu będzie bez nich. Że lepiej zrobisz, odpowiadając mu po prostu, zgodnie z prawdą, na pytanie, zamiast dorabiać ideologie i płynąć z teoriami. Fakty, proszę. Raz, że nie wiesz, kim twoje dziecko będzie, gdy dorośnie i jak obciążą je twoje własne lęki i nietolerancja, dwa, że nie wiesz, kogo w życiu spotka, z kim splecie się jego los. I nie, nie mam na myśli wyłącznie sfery seksualnej.

     A teraz, moi mili, scenka rodzajowa, pokazująca, jak dziecko prosto i czysto rozumie rzeczy, które u dorosłych wywołują horyzontalne emocje i wertykalne wznoszenie oczu do nieba. Co dziecko widzi tam, gdzie dorośli widzą stada galopujących penisów na łąkach upstrzonych przez ławicę cip? Gdzie dziecko ma płeć?

     Poranne szykowanie się do pracy/szkoły. W tle telewizor i wiadomości. Na ekranie Anka Grodzka (pozdrawiam!) udzielająca wypowiedzi na jakiś temat.
Paweł: – Ta pani ma głos jak facet.
Starzy: – Bo ta pani była kiedyś facetem, ale poddała się operacji zmiany płci.
Paweł: – Znaczy przeszczepiła sobie serce?

Kurtyna.
Elżbieta Haque



Photo credit: aussiegall / Foter / CC BY

Written by Elżbieta Haque

Elżbieta Haque

Elżbieta Haque – kobieta diabłem podszyta, sarkastyczna jędza o czarnym sercu. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie ryczy na komediach romantycznych. W obydwu wersjach pasjonatka życiowych absurdów. Żyje, kocha, wychowuje, pisze, słucha, obserwuje. Ateistka i feministka. Buntowniczka, zwolenniczka krytycznego myślenia, pasjonatka dyskusji.