Terminacja ciąży, rozgrzeszenia brak i maszynka aborcyjna

fuck

Pamiętacie?


     Dziś w harmonogramie obrad Sejmu pierwsze czytanie obywatelskiego projektu ustawy o zmianie ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży. Grupa obywateli poddała pod głosowanie Sejmu zmianę, która miałaby wyrzucić (u nich się mówi uchylić) art. 4a ust. 1 pkt 2, czyli:

Art. 4a

1. Przerywanie ciąży może być dokonane wyłącznie przez lekarza, w przypadku gdy:
(…)
2.badania prenatalne lub inne przesłanki medyczne wskazują na duże prawdopodobieństwo ciężkiego i nieodwracalnego upośledzenia płodu albo nieuleczalnej choroby zagrażającej jego życiu,(…)

     Rok temu, gdy pod obrady trafił projekt, który miał zabrać nam jeszcze więcej i nie został odrzucony w pierwszym czytaniu, działo się wiele, środowiska kobiece wrzały. Wrzały dlatego, że projekt, zamiast polecieć w kosmos, poszedł do prac w komisjach. Posłanki PO potem przepraszały za to, że przyczyniły się do nieodrzucenia ustawy. Teraz trwa wyczekiwanie. Jaki los spotka ten projekt? Trochę się boję. Jest mniej radykalny niż ten sprzed dwóch lat, więc może ogłupiałe PO bardziej ochoczo będzie wciskać guziki.

     Dwa lata temu opowiedziałam Wam dramatyczną historię matki, która to historia wypłynęła podczas wrzenia wtedy panującego. Przypomnę Wam tę historię, a na koniec przedstawię kilka danych.


Ona się boi, że nie dostanie rozgrzeszenia.

     Wśród aborcyjnego wrzenia trafiłam na link do tematu na forum parentingowym. Temat sprzed paru lat. Założyła go dziewczyna w ciąży, która dowiedziała się, że dziecko, które nosi w sobie, ma wadę, która nie daje mu szans przeżycia – bezmózgowie. Dzieciaki z taką wadą umierają zaraz po narodzinach, jeśli w ogóle dożywają porodu. Historia bardzo poruszająca. Sama jestem matką. Nie wiem, co czuje kobieta w takiej sytuacji, ale… przyjmijmy, że jestem w stanie sobie wyobrazić i czuję, że na pewno bardziej wyraziście niż posłowie Jerzy Szmit, Marek Łatas, Jacek Brzezinka, Tomasz Smolarz, Józef Rojek, Patryk Jaki. Autorka wątku i jego bohaterka musiała podjąć decyzję, co począć: donosić do końca ciąży czy wywołać poród przedwczesny. To dramat, kiedy kobieta musi podejmować taką decyzję. To niezwykle bolesne doświadczenie, kiedy kobieta nosi w sobie dziecko i wie, że to dziecko nie przeżyje dnia, że dzień porodu będzie dniem pożegnania a nie powitania. Ale w tej całej bolesności kobieta musi podejmować decyzję, kiedy jej dziecko ma umrzeć.

     Bohaterka wątku okazała się wierząca. Pewnie szukała oparcia w swojej wierze, w swoim bogu. Modliła się, modliły się za nią koleżanki, rodzina. Zdecydowała się donosić ciążę i pożegnać swoje dziecko w terminie, w jakim miała je powitać na świecie. Kolejne USG pokazało jednak, że dziecko ma większą wadę niż uprzednio się wydawało, że strzępki mózgu dziecka zanieczyszczają wody płodowe, że życie matki jest zagrożone. Lekarz zalecił terminację. Matka musiała jeszcze raz przemyśleć swoją decyzję. Mimo że obiecała swojemu synkowi, że go donosi do końca ciąży, musiała myśleć o swoim trzyletnim synku – żyjącym, potrzebującym jej. Po dramatycznej walce z samą sobą podjęła decyzję o terminacji ciąży.

     Przeżyła traumę poszukiwania szpitala, w którym mogłaby urodzić i pożegnać syna, strach, czy wszystko będzie dobrze, czy nic jej się nie stanie, czy personel szpitala zachowa się jak należy, czy jej dziecko zostanie przyjęte godnie, czy zostanie potraktowane jak przyrodnicza ciekawostka. Przeżyła traumę porodu dziecka, jego śmierć tuż po narodzinach. Przeżyła wszystkie formalności, wypisy ze szpitala, akty urodzenia, zgonu, Urząd Stanu Cywilnego, papierki, urlopy, druczki, kruczki. Potem decyzja o pochówku, kremacja, kościół, cmentarz.

     WYOBRAŹ TO SOBIE. Użyj pełnej mocy swojej wyobraźni, by sobie to wyobrazić. Oszacuj ilość łez wylanych przez tę matkę i ojca, o którym nie wspominam, bo to matka jest bohaterką tematu. Oszacuj destrukcyjną siłę bólu, który towarzyszy takiemu przeżyciu. Stres, ból, lęk, żal, łzy, mleko lejące się z piersi… nikomu niepotrzebne, ciało regenerujące się po ciąży, której efektem było urodzenie i pochowanie dziecka. Już? Masz ten obraz przed oczami?

     Wiesz co było potem? Może dochodzenie do siebie, wsparcie rodziny, znajomych, duchownych, ukojenie w wierze, w bogu? Prawie. Dziewczyna na koniec dowiedziała się, że nie dostanie rozgrzeszenia i grozi jej ekskomunika. Jestem niewierząca, ale rozumiem, jak ważny dla ludzi jest bóg, wiara, jej dogmaty. Wyobrażam sobie, co czuje kobieta, która zrobiła coś, by ratować swoje życie, a potem dowiedziała się, że zawiodła swojego boga tak bardzo, że czeka ją wykluczenie z kościoła. No ale jednak nie do końca, bo jeden ksiądz ją wykluczy, a inny może cofnąć tę klątwę. Nie potrafię znaleźć odpowiednich słów komentarza… Kobiecie świat wali się na głowę, po czym dowiaduje się o groźbie ekskomuniki, tyle że uzależnionej od widzimisię jakiegoś typa, który sam pewnie niejedno ma na sumieniu. I to on ma decydować, czy taką kobietę dobić, czy jej choć trochę ulżyć w cierpieniu. Wedle swojego kaprysu pan w sutannie decyduje, że nałoży ekskomunikę, bo ta kobieta lekką ręką zabiła swoje dziecko. Podoba się? Oklaski.

     Ile kobiet podejmie decyzję donoszenia ciąży zagrażającej jej życiu tylko w obawie o swój dalszy los we wspólnocie kościelnej? Ile odmówi terminacji ze strachu przed reakcją otoczenia? Ile będzie zwlekać, wertując prawa kościelne i analizując, czy jej wolno zdecydować o swoim życiu i zdrowiu, czy jednak o tym zdecydował już jakiś tam papież po drodze w efekcie wątpliwego oświecenia tudzież w wyniku wyrachowanej kalkulacji?

Pan X decyduje, czy masz żyć czy umrzeć.

     W międzyczasie wymieniłam kilka nazwisk. Kojarzycie tych ludzi? Bo ja nie. Ale to oni uzurpują sobie prawo do decydowania o życiu i śmierci. Kolesie, którzy nie zrobili nic, co wsławiłoby ich nazwiska, którzy nie dali się poznać jako wielcy filantropi czy… no nie wiem… wizjonerzy, albo chociaż celebryci, coby ich choćby z twarzy kojarzyć. Totalnie anonimowi ludzie chcą decydować o tym, jak będzie wyglądało życie tej czy innej kobiety, jak będzie przebiegać jej ciąża, czy umrze, bo w imię ustawy lekarze będą zwlekać z terminacją ciąży.

To obrzydliwe.


     Przeczytałam uzasadnienie do złożonego projektu. Jest emocjonalne, pełne złośliwości i pokrętnych teorii. Odwołuje się do faszystów i ich dziesiątków milionów ofiar w Europie. Uzasadnienie projektu zakłada zwiększenie nakładów finansowych na opiekę nad kalekimi i umierającymi dziećmi, jednak twórcy projektu nie pofatygowali się, by zaproponować źródła finansowania. A ponieważ ich nie proponują, piszą śmiało, że:
“Projekt ustawy nie pociąga za sobą obciążeń budżetu państwa lub budżetów jednostek samorządu terytorialnego.” Oczywiście, nie pociąga, bo pominięto w nim ten mało istotny fakt, że rodziny kalekich dzieci klepią biedę.

     Twórcy projektu oskarżają obecną ustawę o eliminację ze społeczeństwa ludzi chorych. Sądzą, że ustawę w obecnym brzmieniu łatwo nadinterpretować i punkt, który proponują wyrzucić, jest nadużywany.

     Co na ten temat mówią liczby? W Polsce dokonuje się kilkuset aborcji rocznie – w 2009 było ich nieco ponad 500. W większości były to aborcje uzasadnione punktem, który projekt ma wyeliminować. W tym samym, 2009 roku dokonano 27 (!!!) aborcji ze względu na zagrożenie zdrowia lub życia matki. To wręcz niewiarygodne. W innych krajach dokonuje się 100-200 tysięcy aborcji spowodowanych wadami płodów i kilkudziesięciu tysięcy aborcji powodowanych troską o zdrowie matki. Takie mamy zdrowe społeczeństwo? Nie!

     Nie dość, że lekarze odmawiają Polkom dokonywania aborcji wtedy, gdy mają one do tego prawo gwarantowane ustawą, to jeszcze co chwila ktoś próbuje nam tę resztkę prawa zabrać.

     Mam dla nich dwa słowa.

     Odwalcie się!

Photo credit: zubrow / Foter / CC BY-NC

Photo credit: zubrow / Foter / CC BY-NC

Ach, jak ktoś lubi czytać debilizmy, to tędy –> bullsihit.

Written by Elżbieta Haque

Elżbieta Haque

Elżbieta Haque – kobieta diabłem podszyta, sarkastyczna jędza o czarnym sercu. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie ryczy na komediach romantycznych. W obydwu wersjach pasjonatka życiowych absurdów. Żyje, kocha, wychowuje, pisze, słucha, obserwuje. Ateistka i feministka. Buntowniczka, zwolenniczka krytycznego myślenia, pasjonatka dyskusji.