Te obrzydliwe lezby



Na facebookowym wallu ‘Gazety’ przemknęła mi fotka, która przemknęła mi już wcześniej, ale tak ulotnie, że w ogóle nie skumałam, co na tym zdjęciu jest. Polazłam więc zbadać, żeby nie było, że znów mnie coś omija.

  

Cóż, wiele mnie nie ominęło. Oprócz sympatycznego, podwójnego zdjęcia, które ludzie uznali za tak fajne, żeby puścić je w viralowy obieg, ominęła mnie rzeka łajna, jaka wylała się z naszych rodaków na dwie panie, które na tych fotkach pozowały.

Przede wszystkim warto podkreślić, że – aby coś z siebie wylać, trzeba to w sobie mieć. Zadziwia mnie ilość gówna, którą ludzie w sobie mają, noszą i nie goni ich z tym na kibel. Żeby to jeszcze były jakieś sprośne fotki, jakieś cycki, dupy, sztuczne fallusy, albo ostry ślimak. Żeby chociaż niemowlęca kupa na stole w restauracji albo karmienie piersią w miejscu publicznym (a mają takie na swoim instagramie, ba! nawet film z porodu). Ale nie. Dwa zdjęcia, na nich dwie dziewczyny, zawsze któraś w ciąży, jedno dziecko, plaża, słońce, szum fal. I już, Polska leży. A raczej klęczy.

Kopary im poopadały, obwieszczają, że rzygać będą, bo to obrzydliwe, wstrętne, wynaturzone. Upadek cywilizacji. Zboczenie, dewiacja, zoofilia, pedofilia i zoofilio-pedofilia. To tak jak się hajtnąć z kotem i bzyknąć osła. Psychiczna choroba, leczyć to. Łajno potokiem. A w tym łajnie bóg po kolana brodzi i troska o dzieci. Bo dzieci szkoda. Bo co one za życie będą miały.

Kurczę, jestem pod wrażeniem. W życiu nie wpadłabym na to, że można dzieciom byt i samopoczucie poprawić, waląc gównem w ich rodziców. To wprost genialne! Że też ja na to nie wpadłam. Można tak załatwić sprawy dzieci z innych dyskryminowanych grup w Polsce. Można je uszczęśliwić, nazywając ich rodziców odmieńcami, zboczeńcami, pedofilami i oblechami, aż do wyrzygu. A wszystko w imię dobra tych biednych dzieci. Te homofoby to jednak genialne ludzie so.

Chociaż nie, gdzie tam homofoby. Oni prawie zgodnie twierdzą, że nie są homofobami (bo się gejów nie boją), nawet mają koleżankę czy kolegę pederastę, a poza tym to są tolerancyjni, ale do czasu. Doprawdy, nie dość, że genialni, to jeszcze taaacy ciepli i tolerancyjni.



Elżbieta Haque

Written by Elżbieta Haque

Elżbieta Haque

Elżbieta Haque – kobieta diabłem podszyta, sarkastyczna jędza o czarnym sercu. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie ryczy na komediach romantycznych. W obydwu wersjach pasjonatka życiowych absurdów. Żyje, kocha, wychowuje, pisze, słucha, obserwuje. Ateistka i feministka. Buntowniczka, zwolenniczka krytycznego myślenia, pasjonatka dyskusji.