Nie śpię, bo szukam sensu w reklamach vol. 1

Reklama
     Mając telewizor i oglądając telewizję, trudno ominąć reklamy. A ja nawet nie staram się omijać. Bo w gruncie rzeczy lubię reklamy. Ale strasznie wkurzają mnie te głupie. Skoro już oglądam, to mogę wymagać odpowiedniego poziomu, prawda? Skoro już daję sobie kit wciskać, to niech to będzie dobrze przyrządzony kit.

     Niestety nie ma tak dobrze. Większość reklam nie porywa, a niektóre wręcz biją po twarzy nonsensem.

     Weźmy na tapetę reklamę serwisu pracuj.pl, która zapewne wielu się podoba. Oklaskują ją zwłaszcza freelancerzy, którym głód w oczy zagląda. Klaszczą i zacierają ręce, szemrząc w duchu “im nas więcej, tym raźniej”.

- Kolejny dzień…
- Zanosi się na premię.
[pyk, drabina]
- Zostań! Po co ci to?
- Premia, nowy laptop, miejsce na parkingu! Nie żal ci?
(…)
Trudno wyrwać się z wygodnej pracy. Gratulujemy odważnym.

     Co jest złego w wygodnej pracy? Co jest złego w pracodawcy, który dba o pracownika, rozdaje premie, zapewnia narzędzia pracy, a nawet kurde parking? Są jakieś nowe standardy, mówiące o tym, że trzeba unikać wygodnej pracy i szukać takiej, w której wyzyskują, olewają potrzeby pracownika, wciskają umowy śmieciowe, a krzesło się sypie? Co to za moda, żeby rezygnować z czegoś, co jest wygodne? Chyba tylko po to, żeby potem jęczeć, że wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma. Skróty myślowe nie wszystkim wychodzą.

     Kolejna trącąca absurdem, to reklama Perwollu. Wszystkie reklamy tego produktu to dla mnie szczyt idiotyzmu. Ale firma jest konsekwentna. Nadal i wciąż wysyła bohaterów reklam na czerwony dywan, wystawne przyjęcie czy branch z butlą płynu w garści. Perwoll Sport Active idzie o krok dalej.

     Na YT nie znalazłam polskiej wersji, ale można ją sobie obejrzeć na stronie producenta. A tak to leciało:

- Hej!
- Hej!
- Poćwiczymy razem?
- Nie, dzięki, właśnie skończyłam.
- I tak świeżo wyglądasz?
[pyk, bodyguard]
- Jasne! Ona ma nowy Perwoll…

Nowy Perwoll neutralizuje przykre zapachy i sprawia, że nawet w ruchu wyglądasz świeżo.

     Pragnę dociec, czy ta pani cała kąpie się w Perwollu, w związku z czym nawet w ruchu wygląda świeżo, czy w idealnym świecie ludzie pocą się tylko ubraniem. Może się tym smaruje? Chyba nie bez kozery pan, z którym ćwiczyła, miał na siłce gotową na wszytko flaszkę.

     Nie może tutaj zabraknąć reklamy konta mobilnego w ING Banku Śląskim.

- Zapłaciłeś za prąd? To do dziś.
- A co to w ogóle za pytanie? “Ups, wiedziałem, że o czymś zapomniałem.”
- Zostawiliśmy pełną lodówkę. Wiesz, co by było…
- Wiem! Wiem… “A nawet to czuję. Co tu robić?” Ooo, chyba klapę mamy otwartą.

     Wychodzi na to, że w Polsce niektórzy płacą rachunki punktualnie, a wśród nich są twórcy tej reklamy, którzy nie mają bladego pojęcia o takich życiowych kwestiach jak zaleganie za prąd. Wszystkich, którzy po obejrzeniu tej reklamy, chcieliby biec i płacić, bo “to do dziś”, zapewniam, że mogą spokojnie pójść na piwo. Natomiast gorąco nie polecam zostawiania pełnej lodówki, wyjeżdżając na wakacje.

     A z gościa straszny pantofel wylazł. Co ona by mu zrobiła, gdyby przyznał, że zapomniał zapłacić? Strach pomyśleć. Proponowałabym, żeby w tym telefonie poszukał jeszcze funkcji automapy, bo jeździ po tej Warszawie w cały świat. Nie dość, że pantofel, to jeszcze dupa.

     Zabrakło tutaj mojego faworyta z ostatnich tygodni, ale coś go znaleźć nie mogę. Co się odwlecze, to nie uciecze.




Elżbieta Haque

Written by Elżbieta Haque

Elżbieta Haque

Elżbieta Haque – kobieta diabłem podszyta, sarkastyczna jędza o czarnym sercu. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie ryczy na komediach romantycznych. W obydwu wersjach pasjonatka życiowych absurdów. Żyje, kocha, wychowuje, pisze, słucha, obserwuje. Ateistka i feministka. Buntowniczka, zwolenniczka krytycznego myślenia, pasjonatka dyskusji.