Słowo na wtorek 01-04

IMG_2081
     Słowo na niedzielę miało znów stać się słowem na poniedziałek, ale stało się słowem na wtorek. Nie było innej opcji. Niedzielny czas na pisanie poświęciłam na udzielanie wywiadu, a w poniedziałek tyrałam w robocie. O ile dobrze pamiętam. Bo coś mi się stało i plączą mi się dni. Jednak coś mi się tam kojarzy, że pisałam w ubiegłym tygodniu jakieś teksty, które miałam przypomnieć dla porządku.

Tak w telegraficznym skrócie.

     Obsmarowałam dupę Karolinie Korwin Piotrowskiej, za co groziła mi sądem i chłostą. A ja jej wyskubaniem grzywki.

     Objaśniałam kwestie sercowe i łóżkowe, bo czuję się w tych sprawach mocna. Serce mam, dużo śpię, więc się mogę powymądrzać na tematy z tym związane.

     Pozostał jeszcze tekst o świętej pamięci bananie, który ostatecznie jednak został ciachnięty. Ale tekst ten wyjaśnia, skąd u mnie pewne zawirowania i konieczność opracowania nowego rytmu pisania.

     Jutro będę mieć dla Was parę ciepłych słów. Zasłużyliście sobie. A co dalej? Nie mogę się zdecydować. Może jakiś tercet egzotyczny. Albo znów DIY. W chwili obecnej planowanie czegokolwiek jest u mnie bardzo ryzykowne, więc uprzejmie proszę o wybaczenie i pozostanie na stanowiskach.

     I pozalewam Was trochę swoimi fotkami, na których są głównie kwiatki i robale.




elzbieta-haque




Fot.: ja

Written by Elżbieta Haque

Elżbieta Haque

Elżbieta Haque – kobieta diabłem podszyta, sarkastyczna jędza o czarnym sercu. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie ryczy na komediach romantycznych. W obydwu wersjach pasjonatka życiowych absurdów. Żyje, kocha, wychowuje, pisze, słucha, obserwuje. Ateistka i feministka. Buntowniczka, zwolenniczka krytycznego myślenia, pasjonatka dyskusji.