Sen bez seksu, za to z pointą

samolot
     Przyśnił mi się mężczyzna. Nazwijmy go panem Okazją. Pan Okazja pojawił się znikąd. Najpierw się przyglądał, potem postanowił działać. Wybawił mnie z opresji – taki chwyt na bohatera. Potem pan Okazja olał konwenanse i odłożył subtelności na bok. Chwycił mnie, umieścił na blacie, zbliżył twarz do mojej twarzy i wymruczał coś w stylu “I wanna cheat with you”, bo był jakby Amerykaninem. Taka propozycja seksu, wiecie… Niemal poetycka. Taka niebanalna. Nawet nie wiem, czy gramatyczna. Wisi mi. I tak nie znam angielskiego.

     Pan Okazja miał niski, męski głos seksownie wibrujący. Miał też czarne, długie włosy i niskie wydatne czoło. Był taaaki śniady i męski. Wyglądał trochę jak ten, tylko młodszy i bardziej amełykański.
neandertalczyk

     Cóż ja na tę propozycję pana Okazji? Zadrżałam z podniecenia. Zwilgotniałam. Orzekłam, że spoko, tylko pójdę się ogarnąć czy coś i zaraz wrócę, zjawię się w umówionym miejscu. I zaczęła się galopada. Przymierzanie kolejnych par majtek, z których jedne nie pasowały, inne się rwały, jeszcze inne mi się nie podobały. Szukanie odpowiedniej bluzki. Pindrzenie się. Coś zgubiłam, coś mi się zepsuło, coś mi wypadło (na szczęście nie macica), coś się poplamiło, ktoś przyszedł, przeszkadzał. Ciągle coś nie tak.

     Gdy w końcu uznałam, że nadaję się, by skorzystać z pana Okazji i zjawiłam się tam, gdzie trzeba, on uprzejmie pożegnał się, orzekłszy, że niestety musi już na samolot.

     Gdybyście widzieli moją minę…

     Morał ze snu bez seksu jest bardzo pouczający. Łap okazję za przyrodzenie, nim ci ucieknie.




elzbieta-haque

Written by Elżbieta Haque

Elżbieta Haque

Elżbieta Haque – kobieta diabłem podszyta, sarkastyczna jędza o czarnym sercu. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie ryczy na komediach romantycznych. W obydwu wersjach pasjonatka życiowych absurdów. Żyje, kocha, wychowuje, pisze, słucha, obserwuje. Ateistka i feministka. Buntowniczka, zwolenniczka krytycznego myślenia, pasjonatka dyskusji.