Puste szuflady pamięci

pamięć
     Puste szuflady, nie ma w nich pamiątek. Pozostał tylko przytłumiony zapach. Jak kadzidełko.

     Chciałabym móc opowiadać anegdoty o dziadku i prababci. Staram się z całych sił przypomnieć sobie konkretne sytuacje. Miło byłoby uśmiechnąć się do tych wspomnień. Niestety pozostały tylko okruchy, kadry, ulotne wrażenia. To przykre, ale z tamtych lat w ogóle mam mgliste wspomnienia. Pewnie ktoś mnie molestował i wyparłam.

     Prababcia była drobną kobietą, taką typową babcią w chustce. Pamiętam jej ciepłą twarz i łagodny uśmiech. I smak lekko czerstwej drożdżówki z herbatą, którą raczyła siebie i mnie. Pokruszonym, starym chlebem i pociętymi nożykiem skórkami obie raczyłyśmy podwórkowe kury. Pod fajerkami ogień grał, a w kredensowej szafce stały butelki ze spirytusową walutą. Prawie nic nie pamiętam, choć u babci zawsze się działo. Jednego czas mi nie zabrał – tego przytłumionego zapachu w szufladzie, gdzie powinny czekać wspomnienia i pamiątki. To poczucie, że babcia była dobrą, ciepłą i troskliwą osobą. Jako taką właśnie ją zapamiętałam.

     Podobnie z dziadkiem, synem wspomnianej prababci. Podobno próbował pleść mi warkocze. Dziadek jeździł maluchem. Pamiętam charakterystyczny zapaszek benzyny, który panował w środku. Uwielbiam, gdy babcia opowiada anegdoty o szaleństwach swojego męża. Nadmienię, że nie wahał się dać w pysk i miał broń. To takie męskie. Jak jego wąsy. Bardzo przypomina mi go Sam Eliot, więc łatwo mi sobie wyobrazić dziadka jako gwiazdę westernów. Tymczasem był facetem budzącym szacunek. Choroba zabrała nam go zbyt wcześnie. Mam do niego żal, że nie podszedł do leczenia jak trzeba. Może byłby z nami do dziś. To byłaby wspaniała ekipa dziadków i babć dla moich synów. Bez niego, mimo wszystko, ta ekipa jest bardzo niekompletna. Pamiętam niewiele, ale do dziś mam w pamięci tłumy, jakie przyszły na jego pogrzeb. Ludzie byli wszędzie, jakby żegnali gwiazdę westernów. Pierwszy raz widziałam tylu ludzi w jednym miejscu. A potem buk stworzył fejsa.

     To nic, że nie mogę opowiadać dzieciom zabawnych i mniej zabawnych historyjek o tych, którzy brali udział w kształtowaniu mnie. Mogę im za to opowiadać, jacy byli i pozwolić im wdychać zapach szuflady, w której powinny leżeć wspomnienia i pamiątki.




elzbieta-haque



Photo credit: austens / Foter.com / CC BY

Written by Elżbieta Haque

Elżbieta Haque

Elżbieta Haque – kobieta diabłem podszyta, sarkastyczna jędza o czarnym sercu. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie ryczy na komediach romantycznych. W obydwu wersjach pasjonatka życiowych absurdów. Żyje, kocha, wychowuje, pisze, słucha, obserwuje. Ateistka i feministka. Buntowniczka, zwolenniczka krytycznego myślenia, pasjonatka dyskusji.