Posłowie czy hrabiowie, premier Tusk czy Król Julian?

Polska
     Miało dziś być coś poważnego, ale będzie o polityce.

     Śniło mi się, ze pewien błazen naigrawał się z referendum warszawskiego w sprawie odwołania HGW. Błazen mówił, śmiejąc się, że jak HGW zostanie odwołana, to ją powoła do zarządu komisarycznego.

     Obudziłam się po chwili i okazało się, że to nie błazen we śnie a TVN24 obwieszczający wolę Tuska.

     Nie dalej jak wczoraj syn czytał mi “Wandę, co nie chciała Niemca”. Według tej wersji niemiecki książę napastował Wandę za pomocą posłanników. Wysłał do Krakowa posłów, którzy mieli wypełnić jego wolę. Posłów. POSŁÓW. P O S Ł Ó W. I wtedy mnie olśniło, że coś jest nie tak. Bo wiecie, ja na temat polityki to mam przemyślenia na poziomie ośmiolatka. A to dlatego, że jestem naturszczykiem, który się o nią otarł i zdążył trochę pobrudzić, poznać jej gorycz.

     Obierałam ziemniaki (żeby je potem zjeść ze zsiadłym mlekiem od swojskiej, zrelaksowanej krowy) i dumałam nad tymi posłami. Niemiec wysłał posłów. OK. Z czym mi się to słowo kojarzy? Zaraz, zaraz… Sejm! Poseł na Sejm to ktoś taki, kogo lud posyła, by wypełnił ludu wolę.

     Wybaczcie, że musicie (powiedzmy, że musicie) czytać takie banały. To jest oczywiście oczywiste. I fikcja jednocześnie, jak ta legenda o Wądzie, co się w Wisły nurt rzuciła.

     Wikipedia twierdzi, że to nie jest fikcja:

Demokracja – ustrój polityczny i forma sprawowania władzy, w których źródło władzy stanowi wola większości obywateli (sprawują oni rządy bezpośrednio lub za pośrednictwem przedstawicieli).

     Oczywistym więc jest, że posłowie, to posłowie, których obywatele wysyłają, by odwalali czarną robotę, żeby się tam w tym sejmie kłócili, bili, włosy z głów sobie rwali, siwieli i tyli od tych ciastek serwowanych w komisjach i mieli wzdęcia od gazowanego Perriera. Tylko coś tu szwankuje. Bo posłów nie interesuje, jaką wolę mają przedstawić na forum. Jak więc mają tę wolę gdzieś zanieść, skoro jej nie znają? Albo znają, ale ewidentnie cierpią na “mam to w dupie”.

     A lud? Lud jakby zapomniał, że jest władzą, że pociąga za sznurki. Że… wola większości obywateli (sprawują oni rządy bezpośrednio lub za pośrednictwem). Oddał krzyżaki od swoich marionetek swoim marionetkom, które zasiadły w okrągłym budynku pełnym gabinetów pachnącym starym drewnem. I zapomniały o tym, kto pociągać powinien za sznurki. Lud zapomniał. Lud pogodził się z tym, że marionetki przestały służyć do przekazywania poselstw. Lud jest głupi. Lud za każdym razem wysyła te same marionetki, mimo że one za każdym razem zawodzą. To już lepsze gołębie pocztowe, trudno, że srają z góry. Mniejsza to szkoda i hańba dla ludu dostać ptasim gównem w łeb.

     Jaki mamy efekt? Spośród POsłów wybrano króla…, który rzecze do ludu:

Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.

oraz

Ej, ty! Niewolnik! Przynieś mi fistaszki. Koniecznie na srebrnej tacy.

oraz

Gdzie się podziały podziały klasowe?

oraz

Bo, gdyż, któż jest bardziej godny okładki niż król?

oraz

Co to za jakieś obłąkańcze wrzaski? Nie mogę się przez nie skoncentrować na ideale, który sam ucieleśniam.

i tak dalej [by Julian the King]

     Król mówi, że ma gdzieś, jak zdecyduje lud. Król mówi, że i tak nas wykiwa, postawi na swoim, bo jest wszechmocny i nikt go ze stołka nie strąci. Choćby w niego gównem rzucać, to on siedział będzie i swoją koleżankę Marlenkę przywróci na warszawski stołek.

     A hrabiowie-posłowie klepią się po pulchnych brzuszkach, wyczekując, kiedy uda im się dotknąć Stopę.

Written by Elżbieta Haque

Elżbieta Haque

Elżbieta Haque – kobieta diabłem podszyta, sarkastyczna jędza o czarnym sercu. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie ryczy na komediach romantycznych. W obydwu wersjach pasjonatka życiowych absurdów. Żyje, kocha, wychowuje, pisze, słucha, obserwuje. Ateistka i feministka. Buntowniczka, zwolenniczka krytycznego myślenia, pasjonatka dyskusji.