Oczyszczająca abstynencja

czytanie

     Dawno nie logowałam się do panelu administracyjnego na swojej stronie. Dawno nie pisałam. W tym czasie nie robiłam też czegoś jeszcze. Nie czytałam.



     Pewna artystka, Julia Cameron, napisała poradnik dla artystów – “Droga artysty”. Jakiś czas temu w jakiejś gazecie wpadłam na artykuł jakiejś pani, która pisała o tym poradniku. Zupełnie niespodziewanie i całkiem przypadkiem zastosowałam się do jednej z rad – zaserwowałam sobie abstynencję czytelniczą. W tym czasie nie przeczytałam żadnej książki, nie ruszyłam żadnego felietonu, żadnego mądrego czasopisma, nie odwiedzałam blogów. Zwłaszcza to ostatnie dobrze mi zrobiło. Nie oglądałam mądrych i inspirujących filmów. Nawet lecący w TV “Chce się żyć” (tak, jeszcze nie oglądałam) mnie nie skusił. Innym razem.

     W tym czasie także nie pisałam. Nie myślałam o pisaniu. Nie przychodziło mi do głowy “o, to byłby dobry temat na tekst”. Po prostu Was olałam. Przykre, ale prawdziwe.

     Po pewnym czasie ostrożnie zaczęłam zerkać w kierunku czytania. Zrobiłam klasyczną kąpielową rundę po Stuhrze, Jastrunie i Miller w Zwierciadle. Zerknęłam na ten i ów blog. I uzmysłowiłam sobie, dlaczego miesiąc temu rzygłam i wyszłam. Uwaga, będzie uogólnienie. Wszędzie jest pełno autorskich deklaracji, kto jaki jest, jakie ma względem świata oczekiwania, czego nie lubi, co go pasjonuje, ciekawi. A ja bym chciała czytać historie a nie deklaracje. Łatwo jest oświadczyć, że jest się JAKIMŚ, że się COŚ lubi, że ma się JAKĄŚ pasję, trudniej to pokazać.

     Takie to wszystko nachalne. Gęby krzyczące TAKI JESTEM ZAJEBISTY!, ZAUWAŻ MNIE!, ZWRÓĆ NA MNIE UWAGĘ!, gęby niemające nic ciekawego do opowiedzenia. Gęby roszczące sobie prawo do wytykania wszystkim wszystkiego. JA WIEM LEPIEJ, WY SIĘ MYLICIE, MOJE PODEJŚCIE DO ŻYCIE JEST TAKIE PRO, A WASZE JEST DO DUPY I W OGÓLE CALI JESTEŚCIE DO DUPY! TAKICH TOLERUJĘ, A TACY DO GAZU! A wszystko to wykrzyczane, zdeklarowane, nie poparte żadną ciekawą historią.

     Wśród tych gąb moja własna.

     Jeszcze nie wiem, co zrobię z tym nagłym olśnieniem. Może nic dobrego. Pozytywne jest to, że w ogóle się zjawiło. Abstynencja czytelnicza może przynieść zaskakujące efekty.




elzbieta-haque



Photo credit: Andrea Costa Creative / Foter / Creative Commons Attribution-NonCommercial-NoDerivs 2.0 Generic (CC BY-NC-ND 2.0)

Written by Elżbieta Haque

Elżbieta Haque

Elżbieta Haque – kobieta diabłem podszyta, sarkastyczna jędza o czarnym sercu. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie ryczy na komediach romantycznych. W obydwu wersjach pasjonatka życiowych absurdów. Żyje, kocha, wychowuje, pisze, słucha, obserwuje. Ateistka i feministka. Buntowniczka, zwolenniczka krytycznego myślenia, pasjonatka dyskusji.