My Polacy fajni tacy

Polacy

Wam też się tak mocno zaginają palce? Bo mnie nie : )


     Za każdym razem, kiedy myślę, jacy – my, Polacy – jesteśmy fe (fuj, be, fu i takie tam inne), chwilę później uświadamiam sobie, że w gruncie rzeczy nas lubię, a nawet… No dobra, powiem to… Kocham Polaków.

     Kocham Polaków z naszymi najgorszymi przywarami narodowymi, ze stereotypami, jakie krążą na nasz temat, z dowcipami, jakie opowiadają sobie o nas Niemcy i Amerykanie.

     No dobrze, marudzimy, narzekamy. Zimą narzekamy, że zimno, latem, że gorąco. Jak latem jest chłodno, też narzekamy. Narzekamy również na tropikalne temperatury. Że woda za zimna, że za ciepła. Pogoda jest chyba ulubionym tematem do narzekań. Prawdopodobnie dlatego, że nie możemy jej zmienić. Narzekając na coś, na co mamy wpływ, narażamy się na docinki typu “jak ci się nie podoba, to se zmień”. Ale my nie lubimy zmian. Wolimy kiepską normę, niż niewiadomą, która wszak może okazać się zdecydowanie lepsza.

     Polski alkoholizm łatwo jest kochać, bo odchodzi do lamusa. Coraz mniej wódki pijemy, tak donoszą statystyki. Coraz więcej wlewamy w siebie piwa i innych interesujących trunków. Jakiś czas temu przestałam raczyć się mocnymi trunkami i bardzo sobie chwalę ten stan rzeczy. Serdecznie polecam. Z polskim alkoholizmem pod rękę idzie złodziejstwo. Ponoć sytuacja się poprawia. Ponoć nie kradną już nawet Kuba Wojewódzki i Jurek Owsiak. Coś tam w TV mówili. Nie wiem, jakie są statystyki, ale nie zostawiłabym roweru bez uwięzi.

     Wydaje nam się, że jesteśmy tacy wyraziści, że legendy krążą o nas w świecie. No fakt, krążą. Że u nas wiecznie zimno i pusto na sklepowych półkach. Poza tym nie jesteśmy szczególnie bardziej wyraziści niż inne europejskie nacje. Ale spoko, tę polską dumę również kocham. Całym swoim mrocznym sercem. I tę mityczną polską gościnność, której nie ma, też kocham. Polacy są nieufni w stosunku do obcych, więc gościnni są chyba głównie dla krewnych i przyjaciół. To też coś. No i pielgrzymki chętnie karmią. Wprawdzie sąsiadka mojej babci karmi ich zupkami z proszku, ale to zawsze coś ciepłego w buzi, prawda?

     A wiecie co najbardziej w nas kocham? To że jesteśmy tacy smutni i mało się uśmiechamy. Tak! Właśnie to. To, z czego wszyscy wokół czynią nam zarzut. Według socjologów Polacy szczególnie przywiązują wagę do szczerości wyrażanych emocji i wiarygodności wizerunku. Nie marnujemy więc czasu na udawany uśmiech do wszystkich wokół, żeby się nie zużył. Za to uśmiechamy się do bliskich, do przyjaciół, gdy jesteśmy szczęśliwi, zadowoleni, gdy nam się coś podoba, gdy nas coś śmieszy, zachwyca. Czyli ze trzy razy na dobę. No dobra, żartuję. Dzięki temu podniesiesz swoją uśmiechową średnią. Nie uśmiechamy się na zawołanie, przy byle okazji i tak po prostu, bo trzeba i wypada. Potem mówią, że z nas ponuracy, a my tylko jesteśmy oszczędni i szczerzy. Nie to co Amerykanie. Bo w Ameryce to wszyscy na “ty” i się zacieszają jak hieny. Bo wiecie, są dwa rodzaje uśmiechu. Jeden, naturalny, przy którym robią się kurze łapki wokół oczu. A drugi, sztuczny, zwany uśmiechem panamerykańskim, przyklejony do twarzy – jak u stewardes z reklam linii lotniczych. Widział kto kiedy kurze łapki u hieny? I wszystko jasne.

     Kochani Polacy! Pijcie mniej, idźcie w ślady Kuby i Jurka i kradnijcie mniej. Ale, kurcze blade, nie uśmiechajcie się mniej, bo nas zamkną w rezerwacie. Ani więcej, nie sztucznie, nie jak hieny, nie na siłę. Chyba że nagle nam się poprawi tak zwany byt (słowo po prostu cudowne) i zaczniemy być dzień w dzień zachwyceni. No ale zawsze pozostaje ta parszywa pogoda.

Written by Elżbieta Haque

Elżbieta Haque

Elżbieta Haque – kobieta diabłem podszyta, sarkastyczna jędza o czarnym sercu. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie ryczy na komediach romantycznych. W obydwu wersjach pasjonatka życiowych absurdów. Żyje, kocha, wychowuje, pisze, słucha, obserwuje. Ateistka i feministka. Buntowniczka, zwolenniczka krytycznego myślenia, pasjonatka dyskusji.