Matthew McConaughey jako intrygujący “Detektyw”

     Matthew McConaughey Detektyw
Matt jest jak wino. Bywa tani, może być słodki, może powodować zgagę, bywa jednak także cierpki i wytrawny. Nie spodziewasz się, kiedy zwali cię z nóg.

     Nie skupiam się wyłącznie na świetnym kinie wysokich lotów, więc nie raz zdarzyło mi się widzieć Matthew w mniej lub bardziej błyskotliwych rolach. Niedawno oglądałam go w biodrówkach, z mocno przegiętą lordozą, tańczącego na scenie nocnego klubu w “Magic Mike”. Rozkosznie się go oglądało. Idealnie wyrzeźbione ciało, nadaktywność w okolicach lędźwi, zaciągający, południowy akcent. Innym razem skusił mnie “Zabójczy Joe”, po którym Matt przestał mi się kojarzyć z typem nierozgarniętego surfera o opalonym torsie. Zabójczy Joe zamienił rozwiane, niesforne kosmyki włosów rozjaśnione słonecznym promieniem na pedantycznie okiełznane brylantyną ciemne fale. W tym filmie nie gra beztroskiego podstarzałego amanta, ale zdeprawowanego policjanta, który gwałci kobietę oralnie za pomocą udka kurczaka. Fajnie? W pytkę. Przede mną jeszcze “Witaj w klubie”, którego jestem bardzo ciekawa, a jeszcze nie było mi dane.

     Za mną cztery odcinki serialu “Detektyw” z Matthew McCanaugheyem (w roli Rusta Cohle’a) właśnie. U jego boku urodzony morderca Woody Harrelson (jako Martin Hart). Panowie już wcześniej spotykali się na planie. Serialem produkcji HBO jestem urzeczona. Chętnie łyknęłabym całą historię bez oczekiwania na kolejne odcinki, bo trzeba przyznać, że jest niezwykle interesująca.

Detektyw
     Intryga toczy się dwoma torami. Jednym torem biegnie prowadzone przez detektywów Cohle’a i Harta śledztwo w sprawie rytualnego morderstwa. Dowiadujemy się o szczegółach z drugiego toru, którym są opowieści obydwu detektywów. O przeszłość wypytują ich po latach inni detektywi, którzy prowadzą śledztwo w sprawie śledztwa, jako że sprawa wypłynęła razem z kolejnym trupem zabitym w podobny sposób. Trup… zabity… Genialne.

     Oprócz tego, że zaciekawiła mnie sama historia stworzona przez Nica Pizzolatto, urzekła mnie kreacja głównych bohaterów. W zasadzie Martin Hart grany przez Harrelsona to typowy glina, który robi swoje. Jednak poznajemy go z całym inwentarzem jego prywatnych, małżeńskich perturbacji. Można przyjąć, że takie perturbacje również są typowe.

Przeczytaj także:

Trzy filmy wywołujące wstrząs mózgu

     Rust Cohle to kreacja mistrzowska. McConaughey stworzył postać tajemniczą, intrygującą, głęboką. Bardzo różną od wielu jego dotychczasowych ról. Rust jest samotnikiem o przenikliwym, błyskotliwym umyśle. Ponury, rzeczowy, dokładny, uciekający się nawet do niekonwencjonalnych metod, aby dotrzeć do celu. Twardo stąpa po ziemi, życie sponiewierało go na tyle, że wyzbył się złudzeń. Osobowość Rusta stworzona przez Matta jest spójna i – co tu dużo gadać – bardzo atrakcyjna dla kogoś, kto uważa mózg za najseksowniejszy organ mężczyzny.

Detektyw
     Przyznam, że dawno żaden serial mnie tak nie zahaczył. Złapałam przynętę na tyle, by czekać na każdy kolejny odcinek i pilnować poniedziałku. Wprawdzie najczęściej przegapiam pierwszą emisję na HBO i rzucam się w popłochu na drugą, na szczęście jeszcze tego samego dnia. Wyobraźcie sobie mój szok, kiedy zasiadłam przed TV w poniedziałek i zastałam tam powtórkę 3 odcinka zamiast premiery 4. Szok, szok, szok… oraz smutek, żal.

Detektyw
     Tęsknię. Byle do poniedziałku.




elzbieta-haque

Written by Elżbieta Haque

Elżbieta Haque

Elżbieta Haque – kobieta diabłem podszyta, sarkastyczna jędza o czarnym sercu. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie ryczy na komediach romantycznych. W obydwu wersjach pasjonatka życiowych absurdów. Żyje, kocha, wychowuje, pisze, słucha, obserwuje. Ateistka i feministka. Buntowniczka, zwolenniczka krytycznego myślenia, pasjonatka dyskusji.