Ko ko sanki

image

     Śniegu jak na lekarstwo, ale sanki mogą się przydać. Jeśli nie takie klasyczne, to może drobiowe. Kokosanki.

     Kokosanki wyrabia się z użyciem piekarnika. Pojeździć na nich raczej się nie da, aczkolwiek nie dam sobie ręki uciąć. Ażeby je wytworzyć, potrzebna jest kura i aby zniosła 2 (słownie: dwa) jajka. Potrzebne są tylko białka, ale weź zmuś kurę, żeby wyprztykała się z samych białek… Jak masz już białka, to ubijasz, ubijasz, ubijasz, aż zesztywnieje. Do sztywnej piany należy stopniowo dodawać białą śmierć zwaną cukrem (tak około 100 gramów), cały czas ubijając. Jak już będzie taka piękna, szklista, nie daj się zwieść – nie bierz do buzi, to wcale nie jest smaczne. Dobełtaj jeszcze łyżeczkę mąki ziemniaczanej. Następnie weź kokos i uciosaj 150 gramów wiórków (nie wiórek) kokokokosowych, delikatnie wmieszaj je w pianę.
image

     W przepisie stało, żeby formować ciastka i kłaść na pergamin. Nie polecam. Zrobiłam tak za drugim razem i już wiem, że, po pierwsze, formowanie powoduje, że kokosanki są zbite, a umówmy się, przemoc jest zła, a po drugie, jarają się od spodu. Za pierwszym razem, wiedziona instynktem macierzyńskim, wciapywałam nieco masy do papierowych foremek na babeczki, a foremki ustawiałam na drucianym ruszcie. Dzięki temu, że nie miały pod sobą jednolitej, nagrzanej blachy, kokosanki od spodu były tylko delikatnie rumiane. Mają się piec 20 minut w temperaturze 160 stopni w skali Andersa Celsiusa, szwedzkiego naukowca, dzięki któremu woda wrze w temperaturze 100 stopni, co zdecydowanie łatwiej zapamiętać, niż gdyby miała wrzeć np. w 348745,88765 stopniach. Ale trzeba kontrolować. Te kokosanki. Nie muszą się nawet rumienić, ale jeśli im się miejscami zdarzy, będą bardziej chrupkie.

     Po tych magicznych 20 minutach wdychamy, wdychamy, sztachamy się i próbujemy odczekać, żeby się nie poparzyć przy szamaniu.

P.S. Kokosanki są potrawą bezglutenową. To jedna dobra wiadomość dla osób z nietolerancją glutenu lub z celiakią. Druga jest taka, że możecie bezkarnie spożywać gluten, pod warunkiem, że będziecie zapijać go alkoholem. Stwierdziła to grupa ekspertów na swojej pierwszej (z czterech) imprezie sylwestrowej.



Elżbieta Haque

Written by Elżbieta Haque

Elżbieta Haque

Elżbieta Haque – kobieta diabłem podszyta, sarkastyczna jędza o czarnym sercu. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie ryczy na komediach romantycznych. W obydwu wersjach pasjonatka życiowych absurdów. Żyje, kocha, wychowuje, pisze, słucha, obserwuje. Ateistka i feministka. Buntowniczka, zwolenniczka krytycznego myślenia, pasjonatka dyskusji.