Kilka słów do Małgorzaty Terlikowskiej

antykoncepcja awaryjna
Po obejrzeniu Tak jest! (tędy) z gościnnym udziałem pań Terlikowskiej i Dancewicz poczułam silną potrzebę zwrócić się z kilkoma ciepłymi słowami do tej pierwszej.

Małgorzato! Małgosiu! Gosieńko!

Zwróciłam uwagę na fakt, że niezwykle wiele uwagi poświęcasz innym kobietom, w szczególności zaś ich cipkom. Co na to Twój mąż? Musi być bardzo tolerancyjnym człowiekiem, jeśli nie ma nic przeciwko. Mimo wszystko, proponuję Ci, Małgosiu, abyś więcej uwagi poświęciła swojej myszce. Ponieważ jesteś spięta i rozdrażniona, wnioskuję, że nie zajmujesz się należycie swoją niunią.

Jak ona się miewa? Kiedy ostatnio ją oglądałaś? Kiedy jej ostatnio dotykałaś? Myślę…, ba! jestem niemal pewna, że gdy skupisz się na swojej cipce, od czasu do czasu ją pogłaszczesz po główce, zyskasz właściwą perspektywę i Twoja szanowna dupa stanie się dla Ciebie ważniejsza niż dupy kobiet, których nie widziałaś nigdy na oczy, nie znasz, nie poznasz i nie powinno Cię obchodzić, co biorą do buzi i co łykają.

Twój bóg, Gosiu, ponoć dał ludziom wolną wolę. Za wszystkie grzechy mamy być rozliczeni po śmierci. Sugeruję więc, żebyś – zgodnie z pomysłem Twojego boga – dała obcym sobie ludziom prawo do korzystania z owej wolnej woli, pozwoliła im na popełnianie błędów, puszczanie się, zarażanie się chorobami wenerycznymi, skrobanie i łykanie dowolnych prochów. Najwyżej nie pójdą do nieba. Trudno. Widać bóg tak chciał.

Rozluźnij się więc, Małgorzato, weź kąpiel z pachnącymi olejkami, rozłóż nogi i pozwól Tomaszowi wytarmosić Ci groszka. I na tym właśnie się skup. Na sobie, swojej cipce, swojej wątrobie, swoich nerkach, swoich infekcjach dróg rodnych, swoich miesiączkach (wiesz, że wraz z nimi być może uciekają z Ciebie małe, biedne, martwe dzieci?). To Ty powinnaś być dla siebie najważniejszą osobą, a nie te wszystkie rozpustne, złe, brudne kobiety łykające Ellaone jak tiktaki. Nie zasługują na Twoją uwagę. Są już stracone, ich cipki należą do szatana.

Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoją cipkę!



Elżbieta Haque




Podzielasz moje zdanie? Nie krępuj się kliknąć lajka. Chcesz coś dodać, choćby sprzeciw? Zapraszam do komentowania. Masz ochotę być na bieżąco? Śledź mnie, tylko nie stalkuj ; )

Written by Elżbieta Haque

Elżbieta Haque

Elżbieta Haque – kobieta diabłem podszyta, sarkastyczna jędza o czarnym sercu. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie ryczy na komediach romantycznych. W obydwu wersjach pasjonatka życiowych absurdów. Żyje, kocha, wychowuje, pisze, słucha, obserwuje. Ateistka i feministka. Buntowniczka, zwolenniczka krytycznego myślenia, pasjonatka dyskusji.