Jak osiągnąć sukces w osiąganiu sukcesów, czyli o planowaniu planowania

haque
     Wielkimi krokami nadciąga Nowy Rok. W związku z czym zewsząd atakują teksty motywacyjne, wszędzie wysyp porad, jak dobrze zaplanować noworoczne postanowienia, co zrobić, aby w nich wytrwać. Trzeba to jakoś przeczekać. Wkrótce po Nowym Roku wszystko wróci do normy.

     Tymczasem wielcy eksperci radzą, jak podbić świat. Pomijam fakt, że sami nie podbili go ani razu i zapewne nigdy nie podbiją. Jednak najbardziej rażące jest to, że owi eksperci nie biorą w ogóle pod uwagę, że nie wszyscy stworzeni są do wielkich celów, nie wszyscy urodzili się po to, by wspinać się na szczyt.

     Są tacy (zaryzykuję stwierdzenie, że jest ich zdecydowana większość), którzy lubią rutynę swoich dni, żyją zadaniami i nie zamierzają tworzyć wiekopomnych dzieł. Jednak za chwilę przeczytają milion poradników, w których eksperci powiedzą im, że mają przestać robić codzienne listy zadań do wykonania, bo listy to rozmienianie się na drobne. Eksperci każą obrać cel, jeden wielki cel i olać wszystko inne, bo ci, co rozmieniają się na drobne, ci, którzy nie skupiają się na celu, nie osiągają sukcesów, nie podbijają świata.

     To całkiem jak z budzeniem potrzeb w obywatelach. Swego czasu kampanie społeczne namawiały do studiowania na kierunkach humanistycznych. Nagle wszyscy są zajebiście wykształceni, na każdym rogu magister-humanista. Teraz na górze skamlą, że brak wykwalifikowanej kadry robotniczej, bo wszyscy chcą być kierownikami. Wszak nie po to robili magistra z pedagogiki, żeby z młotkiem ganiać.

     To samo czynią nasi eksperci od sukcesów, wielkich celów i wytyczania dróg. I weźmy taką mnie, zwykłą, pospolitą mnie. Przeczytam taki zajebisty tekst motywacyjny i nagle zachce mi się podbijać świat, realizować wielkie plany, zapragnę mieć marzenia. I na bank coś wymyślę. Przy mojej wyobraźni w 3 sekundy…

     A co z tymi, którym dobrze w szeregu? Co z tymi, którzy wolą małe marzenia od wielkich, bliskie cele od dalekich? Dlaczego nikt nie podpowiada im, jak szczęśliwie żyć w codziennej rutynie? Dlaczego eksperci od wszystkiego, którzy nie osiągnęli w życiu niczego, wmawiają im, że człowiek bez wielkich marzeń i celów jest jałowy jak kobieta, która nie chce rodzić dzieci? Dlaczego wmawia się zwykłym ludziom, że ich życie jest miałkie i bezsensowne, bo żyją od pierwszego do pierwszego, zamiast rzucić pracę w cholerę i zająć się czymś ważnym, wiekopomnym, niezwykłym?

     Drogi Zwykły Człowieku, skup się na tu i teraz, rób swoje listy codziennych zadań i skrupulatnie się z nich wywiązuj. Bądź szczęśliwy. W odróżnieniu od tych, którzy wyznaczają sobie odległe cele i mają wielkie marzenia. Oni przez większość życia są sfrustrowani i nieszczęśliwi. Zapominają, że szczęście jest tu a nie gdzieś za horyzontem.



Elżbieta Haque



Photo credit: Theophilos / IWoman / CC BY-NC-ND

Written by Elżbieta Haque

Elżbieta Haque

Elżbieta Haque – kobieta diabłem podszyta, sarkastyczna jędza o czarnym sercu. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie ryczy na komediach romantycznych. W obydwu wersjach pasjonatka życiowych absurdów. Żyje, kocha, wychowuje, pisze, słucha, obserwuje. Ateistka i feministka. Buntowniczka, zwolenniczka krytycznego myślenia, pasjonatka dyskusji.