Idioci z Facebooka

idioci
     Facebook budzi skrajne emocje. Tego rozwijać nie muszę. A zatem fakt, że społeczności Facebooka poddawane są badaniom wszelakim, jednych zdziwi, innych nie. I tak, na ten przykład, od roku czy dwóch wiadomo, że osoby, które mają na FB wielu znajomych, mają też zwiększoną gęstość neuronów w pewnych częściach mózgu: w tylnej części prawej bruzdy skroniowej górnej, w lewym środkowym zakręcie skroniowym i prawym węchomózgowiu. Pierwszy fragment mózgu odpowiada za przetwarzanie sygnałów charakterystycznych dla relacji społecznych, kolejne odpowiadają za procesy pamięciowe, jak na przykład łączenie twarzy z nazwiskami. Owo zagęszczenie neuronów dotyczy osób mających wielu znajomych TYLKO na FB. Pod tę teorię nie da się podciągnąć tych, którzy mają wielu znajomych w realu. Wiemy to dzięki grupie naukowców neurologów pod wodzą Ryota Kanai z University College London, o czym donoszą Charaktery.

     To pocieszające dla tych, którzy martwili się, że uzależnili się od czegoś zupełnie nieżyciowego, nieludzkiego, sztucznego, stworzonego przez szatana. A tu proszę, w mózgu też mamy szufladkę na “wspólnych znajomych” i “lajki”.

     Badano też to, czy jak ktoś jest bucem na żywo, to w sieci może uchodzić za rozkoszniaka, czy jak ktoś jest smutasem w realu, to może na fejsie wykreować się na spoko gościa. Ma to spore znaczenie, biorąc pod uwagę, że osoby, którym z jakiegoś względu nie wiedzie się towarzysko w życiu, szukają szczęścia w necie. Niestety wyniki obserwacji naukowców nie wypadły dla tych osób korzystnie. Wielu nieudaczników nie będzie w stanie wylansować się w sieci. Wyszło na to, że jak ktoś jest idiotą w realu, to na fejsie też będzie idiotą. Jeśli kogoś w realu nie lubią, to i na fejsie nie będzie miał zbyt wielu znajomych. Jeśli ktoś jest popularny on-line, off-line również nie narzeka na brak popularności.

     Kreujemy się nie tylko w sieci. Robimy to też twarzą w twarz z innym człowiekiem. W różnym stopniu, z różnym natężeniem. Na początku bardziej, z biegiem znajomości mniej, bo i nie ma to większego sensu.

     Mimo wszystko sieć nie jest aż tak różna od tzw. reala. Dlatego też idiota pozostaje idiotą. Żeby się kreować, trzeba umieć stworzyć konsekwentny, pełny obraz siebie. Byle kmiotek tego nie potrafi, bo i tak mu się to i owo wymsknie, a nawet więcej. Drugą sprawą jest to, że jeszcze trzeba mieć świadomość tego, że jest się idiotą. Jeśli nie wiesz, że nim jesteś, nie widzisz potrzeby, by kreować się na kogoś innego. Nie wiesz, że klikanie na fejsie idiotyzmów jest idiotyczne, więc klikasz je beztrosko. I świetnie się bawisz z gronem kolegów idiotów, a inni z politowaniem kiwają głowami, czasem patrzą na tablicę z otwartymi ustami, niedowierzając, że „takie coś” ktoś był w stanie puścić w eter.

     Cieszmy się! Nie ma szans, by idiota ukrył się przed nami. Prędzej czy później się ujawni. Nie będziemy za bardzo zdziwieni. W sieci rozsądniej bać się inteligentnych, którzy konsekwentnie grają idiotów, bo mają w tym interes.




Elżbieta Haque

Written by Elżbieta Haque

Elżbieta Haque

Elżbieta Haque – kobieta diabłem podszyta, sarkastyczna jędza o czarnym sercu. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie ryczy na komediach romantycznych. W obydwu wersjach pasjonatka życiowych absurdów. Żyje, kocha, wychowuje, pisze, słucha, obserwuje. Ateistka i feministka. Buntowniczka, zwolenniczka krytycznego myślenia, pasjonatka dyskusji.