Dwugłos na jedną nutę – demokracja w ścieku

b-w1
Mamy gościa. Ulało się mojemu drogiemu koledze, Rafałowi. Skoro już temat tutaj zlądował, to i ja się pokusiłam o kilka słów, choć łatwo nie było. Tymczasem oddaję głos Rafałowi.


W nowej polskiej rzeczywistości pozbawionej szarości, w tej jedynej słusznej czarno-białej, nie ma miejsca na takich jak ja. Środowisko, które doszło do władzy, wmawia mi, że nie można być patriotą, jeżeli ma się lewicowe poglądy. Nie można szczerze kochać swojego kraju, jeżeli widzi się jego wady, ani go szanować, jeżeli nie widzi się sensu Powstania Warszawskiego. Powstania, które zostało odarte ze swojego patosu przez “Patriotów” wmawiających mi, że nie jestem Polakiem, ponieważ myślę inaczej niż Oni.

Przez wiele pokoleń nasz naród walczył i cierpiał za wolność, nie ginęli tylko prawicowi chrześcijanie. Kule nie omijały ateistów, gejów, inwalidów i tych, którzy mieli to wszystko w dupie. Dzieliło ich praktycznie wszystko poza jednym, chcieli być wolni. A teraz, kiedy możemy się cieszyć tą wolnością, jest nam ona powoli odbierana, tracimy też godność i szacunek innych. Bo jak można szanować państwo, którego ministrowi obrony będzie doradzać 20latek? Co można pomyśleć o kraju, gdzie minister kultury nie poszedł do teatru, ale mimo wszystko domaga się zdjęcia spektaklu? I na końcu jak brać na poważnie Premiera, który jest sterowany z fotela prezesa?

Wojna polsko-polska rozpętała się na dobre… Walki toczą się w domach, biurach, autobusach i na podwórkach. Normalne rozmowy powoli zastępują wzajemne ataki i przekrzykiwania, brakuje już miejsca na wymianę poglądów. Obecnie jest badanie czy jesteś z nami czy przeciwko nam?

Wizja ustroju totalitarnego jest coraz ostrzejsza. Niedługo każda dziedzina życia będzie musiała być zgodna z głównym nurtem, którym będzie sterować pani Profesor Krystyna “Wziąść” Pawłowicz i Tadeusz “Magnificencja” Rydzyk.

Dwa tygodnie temu to wszystko mnie śmieszyło, teraz zaczynam się tego bać. Muszę się tylko zastanowić czy przejść na białą czy na czarną stronę… Bo szarych nikt już nie chce.

/Rafał Gribo Chrzanowski



Ta szarość to była demokracja. Mogła też być bielą w czarne kropki, czernią w białe paski, różowością w pstre ciapki i fioletem. To był kompromis pomiędzy jedną skrajnością a drugą. Demokracja była polem do konsensusu, dyskusji, buntu. Była nerwowym oczekiwaniem na decyzje – i tak, były czasem, ba! wręcz zawsze dla kogoś krzywdzące, bo trudno dogodzić każdemu, ale nie były szokujące.

Szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami patrzę, jak demokracja płynie wąską stróżką rynsztokiem i wpływa do ścieku przez zapchaną jesiennymi liśćmi kratkę. Prezes nalał ją sobie do wanny, wlazł do niej (tak, wyobraźcie to sobie) z szampanem w dłoni, odbył kąpiel, na koniec nasikał w to, co i tak czyste nie było, po czym wyciągnął kurek naszych złudzeń. No i płynie. Gdzieś…

Słyszymy ostatnio hasła: demontaż państwa prawa, rozmontowywanie demokracji, autorytaryzm, TOTALITARYZM. Można by rzecz, że to ciąg dalszy straszenia PiSem. Nie. Już nie trzeba straszyć. To się dzieje. Dobranie się do Trybunału Konstytucyjnego to bezpośredni cios w trójpodział władzy i ogromny sus w stronę władzy absolutnej.

Niestety nie kończy się na polityce. Totalitaryzmy wskazują winnych i szczują na nich, polaryzują i antagonizują społeczeństwo, ustawiają na skrajnych biegunach. Wszystko jest czarne lub białe. Tak jak napisał wyżej Rafał, nie ma miejsca na szarości, wątpliwości. Obecnie wygląda to w ten sposób, że jeśli krytykujesz poczynania PiS, to znaczy, że podobały ci się rządy PO-PSL. Jeśli wytykasz PiS łamanie prawa, narażasz się na ripostę powtarzaną przez masy jak mantrę: “A czemu nie protestowałeś, jak PO rozkradało Polskę?”

W tym argumencie jest słowo klucz. PO kradło. Kradzież to przestępstwo. Po pierwsze, interesujące, że jakoś PiS się wtedy nie kwapił, by coś z tym robić, a po drugie nazywało się to kradzieżą. Gdy PiS ciemną nocą odstawia zamach na Konstytucję RP, nazywa się to przywracaniem porządku, naprawianiem tego, co zepsute. Bo oni są prawem. Nawet, jeśli będą kraść, nie będzie się to nazywało kradzieżą, tylko relokacją zasobów.

Obecna władza powiela scenariusze znane już z historii. Zawłaszczenie wszelkich instytucji mogących sprawować nad nimi kontrolę przychodzi im niezwykle łatwo. Protesty opozycji kwitowane są litościwymi, cynicznymi uśmiechami z podtekstem “możecie nam naskoczyć”. Potem pójdzie już gładko. Parlamentarny Zespół ds. Promocji Wolności Przekazu i Poszanowania Zasad Dialogu Społecznego w Komunikacji, czyli komisja kontrolująca internet, która właśnie powstała i składa się niemal wyłącznie z posłów PiS, z pewnością takim jak ja nie ułatwi egzystencji. Poseł PiS, Stanisław Pięta, groził na twitterze “lewakom” (ciekawe czemu usunął te twitty), że zajmie się nami wszystkimi i że powstająca ustawa antyterrorystyczna obejmie lewicowe intelektualistki. Potem polecą kolejne swobody obywatelskie zapisane w ustawach, m.in. w ustawie zasadniczej. Nim się obejrzymy, będziemy odpowiadać za swoje przekonania, jeśli nie będą zgodne z jedynym słusznym nurtem.

Czy się boję? Tak. Bardzo? Nie. Bardzo natomiast szokuje mnie cynizm władzy i pewność siebie. Nie mamy zbyt wielu narzędzi, żeby stawić opór. Ale z pewnością nie możemy położyć uszu po sobie. Póki co pozostaje nam mieć oczy szeroko otwarte. Zwłaszcza w nocy. I nie dać sobie zamknąć ust.

Tymczasem możecie poprzeć apel Akcji Demokracji o zakończenie wojny o TK.

Z poważaniem
Elżbieta Xezbeth Haque

Written by Elżbieta Haque

Elżbieta Haque

Elżbieta Haque – kobieta diabłem podszyta, sarkastyczna jędza o czarnym sercu. To wersja oficjalna. Nieoficjalnie ryczy na komediach romantycznych. W obydwu wersjach pasjonatka życiowych absurdów. Żyje, kocha, wychowuje, pisze, słucha, obserwuje. Ateistka i feministka. Buntowniczka, zwolenniczka krytycznego myślenia, pasjonatka dyskusji.